Ten wpis będzie inny. Smutny.
Bo czasem trzeba na chwilę odłożyć na bok technologiczne cuda, zapowiedzi przełomowych sensorów i inwestorskie prezentacje. I spojrzeć prawdzie w oczy. Epidemia cukrzycy nie zwalnia. Jeśli wierzyć danym - przyspiesza.
Materiały Dexcomu z Investor Day 2026 pokazują firmę, która ma plan, produkt i pieniądze. Ale te same slajdy, jeśli przyjrzeć im się uważniej, opowiadają też inną historię. Historię systemu, który nie nadąża. I milionów ludzi, którzy wpadają w tę chorobę, zanim ktokolwiek zdąży zareagować.
Fala, której nie widać, dopóki nie uderzy
Zacznijmy od liczb. Globalnie, według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF), w 2025 roku aż 589 milionów dorosłych żyło z cukrzycą. Co dziewiąty dorosły na tej planecie. A co czwarty Amerykanin ma stan przedcukrzycowy. W samych Stanach Zjednoczonych ponad 40% dorosłych znajduje się w tym szarym, podstępnym przedziale, który może, ale nie musi, przerodzić się w pełnoobjawową chorobę. I to właśnie tam, w tej ogromnej, milczącej grupie, Dexcom widzi największy rynek. Nie dla sensorów ratujących życie przed hipoglikemią, ale dla Stelo - produktu, który ma być oknem do świata "zdrowych" ludzi, którzy tak naprawdę zdrowi nie są.
A w Polsce? Tu dane są jeszcze bardziej niepokojące. Nasz kraj odnotowuje największy w Europie wzrost zachorowalności na cukrzycę typu 1, zwłaszcza wśród dzieci. Według ekspertów, choruje już jedno na 200-250 dzieci. Równocześnie cukrzyca typu 2 dotyka ponad 3 miliony Polaków, a kolejne 5 milionów ma stan przedcukrzycowy. Te liczby nie są już tylko statystyką - to codzienność, która rozgrywa się na oddziałach pediatrycznych, w gabinetach POZ i w domach, gdzie rodzice uczą się podawać insulinę swojemu dziecku.
Dlaczego to się dzieje?
Prezentacja Dexcomu wymienia trzy główne czynniki, które napędzają epidemię:
Starzenie się populacji - z każdym rokiem przybywa osób starszych, a to właśnie w tej grupie cukrzyca występuje najczęściej. Do tego dochodzi fakt, że żyjemy dłużej, ale niekoniecznie zdrowiej
Styl życia - otyłość, brak ruchu, dieta bogata w przetworzoną żywność to czynniki, które w ciągu ostatnich trzech dekad zdominowały codzienność milionów ludzi
Brak świadomości i późna diagnostyka - to punkt, który łączy się bezpośrednio z biznesowym modelem Dexcomu. Firma przyznaje wprost, że jej "adresowalny rynek" (czyli ludzie, którzy mają ubezpieczenie, a jeszcze nie używają CGM) to w USA ponad 9 milionów osób. Kolejne miliony są w ogóle nieświadome swojej choroby.

Na slajdzie powyżej Dexcom pokazuje dane, które powinny niepokoić najbardziej. Osoby z cukrzycą mają 2,6 razy wyższe wydatki na opiekę zdrowotną niż osoby bez cukrzycy.
Ponad 1 na 4 dolary wydawane na ochronę zdrowia w USA idzie na leczenie osób z cukrzycą. To nie jest już tylko kwestia medyczna. To drenaż finansowy całego systemu.
Smutny paradoks
Dexcom opowiada o "zdrowych i ekonomicznych wynikach", które ich produkt ma generować. Stelo ma pomóc osobom ze stanem przedcukrzycowym uniknąć pełnoobjawowej choroby. Smart Basal ma optymalizować insulinoterapię u osób z cukrzycą typu 2, zanim ich cukier wymknie się spod kontroli. Wszystko to prawda. I wszystko to działa - dla tych, którzy mają dostęp do tych technologii i potrafią z nich korzystać.
Ale system pęka w szwach. Nie dlatego, że brakuje narzędzi. Dlatego, że fala nowych zachorowań rośnie szybciej niż jakakolwiek firma, rząd czy system opieki jest w stanie zareagować.
Dexcom mówi o "ponad 9 milionach osób w USA, które mają refundację i jeszcze nie używają CGM". To dla inwestorów szansa. Dla mnie - dowód na to, że nawet tam, gdzie technologia jest dostępna i opłacona, ludzie nie sięgają po nią. Dlaczego? Brak edukacji? Strach przed technologią? A może zwykłe zmęczenie chorobą, która zabiera zbyt dużo czasu i energii?
Wnioski, które nie niosą pocieszenia
Epidemia cukrzycy nie ma prostego rozwiązania. Dexcom pokaże G8, Abbott wypuści nowy sensor Libre, Medtronic z kolei wypuści nowy model pompy insulinowej, a ktoś inny zaoferuje sensor wieloanalityczny. I to wszystko będzie pomocne. Ale to nie zatrzyma fali. Zatrzymanie fali wymagałoby czegoś, czego żadna firma nie może sprzedać. Wymagałoby zmiany stylu życia na masową skalę. Wymagałoby edukacji żywieniowej, która zaczynałaby się w przedszkolu. Wymagałoby miast zaprojektowanych dla ludzi, nie dla samochodów. Wymagałoby polityki rolnej, która nie promuje taniego cukru w każdej przetworzonej żywności. A może zmiany jeszcze czegoś innego? I dlaczego dzieci tak szybko i często zaczynają chorować na cukrzycę typu 1?
Czy to się wydarzy? Nie widzę tego na horyzoncie (tak, pomimo, że jestem optymistycznie nastawiony). Widzę za to kolejne miliony ludzi, którzy każdego roku dołączą do tej 589-milionowej liczby. I widzę firmy takie jak Dexcom, które na tym zarabiają. Nie ma w tym nic złego - same nie mają obowiązku powstrzymania epidemii. Ale smutne jest to, że często wydają się jedynymi, którzy w ogóle dostrzegają jej skalę.
Źródła: Prezentacja Dexcom Investor Day 2026; IDF Diabetes Atlas 11th edition 2025; dane Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego (2025); raport NFZ "Cukrzyca w Polsce 2025".